Polcecamy
- AKWEDUKTUS - http://www.akweduktus.pl
- Globalna Świadomość - otwórz oczy
- VIP DOSTROJENIE - prawidłowa droga Ewolucja
RSS Aktualności
Uniwersalne przesłanie choroby
dr n. med. dr n. psych. Władysław Stanisław Rybicki

Życie bez chorób to odwieczne marzenie ludzkości. Tymczasem wydaje się, że towarzyszyły one człowiekowi od zarania jego dziejów. Czy zatem zaistniał jakiś błąd w sztuce i dziele stworzenia człowieka? Ani jedno ani drugie! Odpowiedź zawiera się oto w stwierdzeni, które dalej będziemy rozwijać i uzasadniać:
Człowiek jest biologiczno-duchowym wehikułem gdzie ciało pełni rolę biologicznego sygnalizatora jego duchowych problemów a właściwie rozwiązywanie problemów zdrowotnych i ich duchowych przesłań służy dostrajaniu tego wehikułu (zwłaszcza części duchowej) do UNIWERSALNYCH PRAW ŻYCIA które są PRAWAMI PRZESTRZENI. Prawa te ludzkość musi poznać, obowiązują one bowiem całą kosmiczną społeczność jakkolwiek ją rozumiemy.
Zgodnie z funkcjonującym w znanym nam Kosmosie „prawem pary” istnieją dwa – wzajemnie się uzupełniające – zestawy praw uniwersalnych (Pra-Cech, Pra-Zasad) mających dla człowieka wyraźny biologiczny imperatyw. Są to:
| I. Cechy uniwersalnej osobowości: | II. Prawa uniwersalne: |
|
|
Czasami – niejako zamiennie posługujemy się terminami: PRAWA UNIWERSALNE bądź PRAWA PRZESTRZENI. W praktyce terminy te oznaczają to samo.
W Przestrzeni prawa te mają wymiar duchowo-energetyczny a zatem niejako fizycznie „wymuszający” ich respektowanie.
A co z Ziemią i człowiekiem oraz ich relacjami z Przestrzenią i jej prawami?
Otóż człowiek to duchowa istota obdarzona umysłem i ciałem niezbędnym do życia na Ziemi. Ciało bowiem to biologiczna struktura najlepiej przystosowana i najpełniej zdolna tu właściwie funkcjonować. W tej to strukturze została zdeponowana potężna informacja o wszechświecie w postaci tzw. pamięci komórkowej. Ta zaś informacja winna w pełni rezonować z informacją, którą niesie przestrzeń zgodnie z PRAWEM ODWZOROWANIA – „jak na górze tak i na dole”. Wszelki dysonans między nimi to rozstrojenie. A „między nimi” znajduje się człowiek – to właśnie jego organizm rozumiany jako organizacja znajduje się „na drodze” między przestrzenią a komórką.
Podobnie zagospodarowana jest „przestrzeń” pomiędzy makroanteną – kręgosłupem a mikroantenami – spiralami DNA. Co zaś znajduje się w „przestrzeni” między tymi rezonującymi ze sobą systemami anten? – Również człowiek!
Te dwie okoliczności wyjaśniają i uzasadniają zarazem kosmiczny cel zaistnienia Ziemi i człowieka. Otóż Ziemia miała (i ma) pełnić rolę kosmicznej biblioteki gdzie zdeponowana została w skondensowanej formie cała informacja o Wszechświecie. Człowiek zaś miał (i ma) pełnić rolę żywej i świadomej „karty bibliotecznej” dającej dostęp do określonych działów tej biblioteki (w zależności od stopnia i rodzaju swojego dostrojenia) strzegąc jednocześnie dostępu do niej przed potencjalnymi kosmicznymi intruzami. Te cele się nie zmieniły – uległy tylko nieco przesunięciu w czasie. Na jak długo? Na czas rozstrzygnięcia kwestii – kwestii wolnej woli w kontekście praw uniwersalnych.
To właśnie ta niebywała rola Ziemi i człowieka uzasadnia surowość sposobu przeprowadzenia procesu ich dostrajania do swych kosmicznych ról.
Jest zatem człowiek złożoną istotą a jego ciało jest znakomitym i niezastąpionym narzędziem, zdolnym odczuwać i przeżywać pełnię ziemskiego (i w dużym zakresie kosmicznego) życia a jednocześnie jest to wehikuł w którym żyje nasz duch i który dzięki ciału ma możliwość przyspieszonego rozwoju. Dlaczego przyspieszonego? Albowiem materialne ciało funkcjonując w „ciężkich” wibracjach Ziemi sygnalizuje i to dość brutalnie (bo w fizyczny, bolesny i dokuczliwy sposób) problemy naszego ducha i naszych subtelnych energetycznych i eterycznych ciał.
Żyjemy bowiem na Ziemi w okresie przeprowadzania na niej eksperymentu wolnej woli, gdzie wszystko czyli każde postępowanie jest dozwolone a jednocześnie żyjemy w przestrzeni z jej fizyczno-duchowymi prawami, których nieznajomość i łamanie są karalne. jak zatem poznać i jak nauczyć się je respektować-wszak prawa przestrzeni to uniwersalny kodeks życia obowiązujący we wszechświecie?! Temu właśnie aktualnie służy życie na Ziemi. Dzięki takiej bowiem a nie innej konstrukcji ciała mamy wyjątkową możliwość poznać i doświadczyć czym są prawa uniwersalne i dlaczego oraz jak należy je respektować! To właśnie na Ziemi odbywa się przyśpieszony kurs nauki praw uniwersalnych, to tu możemy zdać egzamin uniwersalnej dojrzałości, który to z kolei jest przepustką do dalszego życia. jest to możliwe tylko dzięki temu, że znakomite narzędzie jakim jest ludzkie ciało precyzyjnie sygnalizuje poprzez fizyczne i psychiczne choroby oraz dolegliwości rodzaj i stopień naszego rozstrojenia w stosunku do uniwersalnych praw przestrzeni (i ich „odpowiedników” zdeponowanych w tzw. pamięci komórkowej). Musimy zatem i to z wdzięcznością i pokorą te sygnały, które odczuwamy jako bóle i dolegliwości „przeanalizować i przepracować” zgodnie z kierunkiem wskazywanym przez reakcje ciała. Są to bowiem niezbędne indywidualne lekcje na naszej drodze konieczności rozwoju (jest to jedno z uniwersalnych praw).
Ciało i przestrzeń to sprawiedliwi i doświadczeni nauczyciele, których nie da się oszukać! Zatem swoje indywidualne lekcje trzeba odrobić! wtedy dopiero ustąpią dolegliwości i choroby. Działanie objawowe czasami może mieć miejsce ale ciągłe tłumienie i blokowanie sygnałów organizmu (dolegliwości) informujących nas o zasadniczych niedostatkach naszego ducha jest jednak działaniem przeciwnym celowości i przeznaczeniu ziemskiego życia. Dlatego dostatecznie długo stosowane prowadzi do destrukcji i eliminacji jednostki ludzkiej. Celem bowiem naszej tu egzystencji jest nauka praw uniwersalnych. Nie można od tego uciec! To właśnie dlatego tu i teraz się znajdujemy!
Ten cel określa również rolę prawdziwej medycyny! Lepiej pojmowali ją zresztą starożytni lekarze – kapłani. Rolą zatem prawdziwego lekarza jest pomóc pacjentowi zrozumieć dlaczego zachorował, jakie jest przesłanie jego choroby i jego dolegliwości a następnie pomóc mu w miarę łagodnie tę lekcję (do której „odrobienia” zmusza choroba) odrobić. Zatem proces chorowania i prawidłowo prowadzonego leczenia to nic innego jak dostrajanie danego człowieka jako biologiczno-duchowego kompleksu do praw uniwersalnych. Ciężka choroba ma miejsce tylko wtedy kiedy notorycznie lekceważymy i sztucznie tłumimy różne sygnały (dolegliwości) a unikamy „zrozumienia i przepracowania” ich przesłania jak również wtedy kiedy po prostu „unikamy życia” i nie realizujemy się zgodnie z posiadanym potencjałem co jest karalne przez PRAWO KONIECZNOŚCI ROZWOJU. Wtedy i tylko wtedy skracamy swoje życie jako, że dalsze jego trwanie staje się bezsensowne w odniesieniu do celu ziemskiego życia.
Oprócz ogólnego celu ziemskiego życia człowieka każda jednostka ma określony indywidualny cel swojej egzystencji na Ziemi i żyje tu dopóki ten cel realizuje. Choroba jest wtedy sygnałem zboczenia od swego celu i próbą (szansą) naprowadzenia na niego. Zatem receptą na względne zdrowie i odpowiednio długie życie jest godny CEL spójny z celem i sensem życia na Ziemi realizowany pod warunkiem nie nadużywania wolnej woli i respektowania praw uniwersalnych. Przyznać należy, że zrealizowanie tak sformułowanej recepty jest nie lada wyzwaniem, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że ten kurs przyśpieszonego nauczania praw uniwersalnych na Ziemi ulega w ostatnich czasach znacznemu przyśpieszeniu i skróceniu.
Inteligentny Kosmos przychodzi jednak z pomocą – pojawiają się nowe odkrycia, nowe narzędzia, nowe technologie, które ułatwiają gotowym na przejście tego procesu jednostkom ludzkim osiągnięcie optymalnego dostrojenia nie tylko w zakresie pozbycia się (jako już odrobionej lekcji) określonej choroby ale przyśpieszonego dalszego rozwoju (już w wyższej niejako szkole) w kierunku uniwersalnych jednostek – pełnoprawnych obywateli Uniwersum choć w ludzkiej postaci. Znaczy to, że kreatywnym i względnie zdrowym ludziom technologie dostrajania pomagają osiągnąć przyspieszony rozwój nie czekając na wymuszanie go przez choroby i starzenie się a wręcz z odwrotnym skutkiem – lepszego zdrowia, spowolnienia procesu starzenia i wydłużenia życia. Nic zresztą dziwnego – inteligentny Kosmos wspiera i wynagradza inteligentne „współdziałanie”! Niezależnie od tego zmiany zachodzące aktualnie w przestrzeni mają często charakter „skokowy” i najzdrowszy nawet organizm musi wtedy uczynić wysiłek adaptacyjny – manifestujący się niekiedy wręcz jak choroba. Technologie dostrajania optymalizują wtedy i znacznie skracają ten niezbędny proces „chorowania”.
Zajmijmy się teraz wyjaśnieniem wcześniejszego stwierdzenia, że ten kurs przyśpieszonego (dodajmy i wymuszonego) nauczania praw uniwersalnych na Ziemi ulega i ulegać będzie w następnych latach jeszcze większemu przyśpieszeniu i skróceniu. Wynikają z tego bowiem poważne konsekwencje dla każdej jednostki ludzkiej, która w tych czasach przebywa na Ziemi!
Żeby to zrozumieć – najpierw nieco historii.
Otóż wspomnieliśmy już, że Ziemia jest aktualnie obszarem kosmicznego eksperymentu – eksperymentu wolnej woli. Żeby zaś eksperyment mógł być realizowany obiektywnie winien być przeprowadzany w odpowiednio dobrze izolowanych warunkach. To zresztą zasada każdego naukowego eksperymentu! Od czego zatem winien być izolowany eksperyment wolnej woli na planecie Ziemia? Oczywiście, że od uniwersalnej przestrzeni z jej uniwersalnymi prawami fizycznie wymuszającymi ich respektowanie. Żeby zatem obiektywnie przeprowadzić eksperyment wolnej woli rozumianej jako dowolność postępowania i wyboru (czyli prawie że niczym nieograniczoną wolność) musiano Ziemię w znaczącym stopniu odizolować od wpływów szybko egzekwującej respektowanie uniwersalnych praw (i ograniczającej dosłownie rozumianą wolną wolę) – przestrzeni. Temu zapewne służyły takie struktury jak baldachim wodny wokół Ziemi („spadł” w potopie), warstwa ozonu i energetyczne pierścienie wokół Ziemi. Inaczej -w warunkach nieizolowanej przestrzeni – ludzie szybciej by się wyeliminowali niż doświadczyli życia z dosłownie rozumianą wolną wolą. W warunkach zaś izolacji relacje między postępowaniem człowieka niezgodnym z prawami uniwersalnymi a fizycznymi (zdrowotnymi) konsekwencjami sygnalizującego ten dysonans ciała (rozstrojenie) uległy znacznemu opóźnieniu. I to tak znacznemu, że ogół ludzi (w tym i lekarzy i duchownych różnych religii) nawet nie domyśla się głównej przyczyny chorób – duchowego rozstrojenia wobec praw uniwersalnych w warunkach przebywania w strefie wolnej woli oraz bytowania w strukturach biologicznych.
Żeby jednak wszechobecnemu w naszym życiu i przestrzeni „prawu pary” stało się zadość istnieć musi jeszcze jedno wyjaśnienie sposobu przeprowadzenia tego eksperymentu wolnej woli. W związku z tym rację mogą mieć również i ci badacze, którzy twierdzą, że Ziemia i Układ Słoneczny w swoim bezustannym przemieszczaniu się w Przestrzeni długo znajdowały się w tzw. materialnej półkuli Wszechświata, gdzie „grube” wibracje nie reagują zbyt szybko na subtelne duchowe wibracje dopuszczając tym samym względnie bezkarne łamanie duchowych praw uniwersalnych. Teraz zaś Ziemia i Układ Słoneczny wchodzą w tzw. antymaterialną półkulę Wszechświata gdzie prawa uniwersalne będą (co już zaczyna być odczuwalne) egzekwowane przez antymaterialne energie bezwzględnie reagujące na wszelkie rozstrojenie i niespójność w stosunku do nich.
Nietrudno zauważyć, że te dwie koncepcje (w myśl zresztą „prawa pary”) wcale sobie nie przeczą a wręcz się uzupełniają.
Jest również wielce prawdopodobne, że te dwie koncepcje – warianty realizowane były równocześnie jako jeden spójny i pewny mechanizm skutecznie „opóźniający” działanie praw uniwersalnych w tym PRAWA PRZYCZYNY I SKUTKU a zatem umożliwiający pełne przeprowadzenie eksperymentu wolnej woli na Ziemi. Pełne – bo „rozłożone” na wiele ludzkich pokoleń. Jest to zresztą kolejna zasada naukowego eksperymentu. Dlatego również ziemscy naukowcy badając wpływ różnych substancji i zjawisk na żywe obiekty badają ich wpływ nie tylko na rodziców ale i potomstwo.
Tak skrupulatnie przeprowadzany eksperyment zrodził jednak konsekwencje poważnie rzutujące na problem przesłania choroby. A mianowicie – „winy” naszych przodków (rozumiane jako aktywne przejawy ich rozstrojenia w stosunku do praw uniwersalnych czyli ich negatywne myśli, uczucia i uczynki) mając swoje powolne ale konsekwentne „przełożenie” na biogenetyczne mechanizmy ich ciał przenosiły się na następne pokolenia, które dokładały swoich „win”. Część tych „win” (w znaczeniu ich biologicznych konsekwencji) była (i jest) przenoszona właśnie genetycznie – ta która zaistniała do momentu poczęcia potomstwa, ale dalej ten dziedziczny wpływ przedłużał się w formie procesu wychowawczego, rodzinnych zależności i kontaktów itd. silnie modelując duchowa osobowość każdego człowieka.
Niezależnie od genetyki istotnym obszarem dziedziczenia zwłaszcza „ducha rasy, rodu” itp. jest krew. Stąd też termin – krewni. Ten dziwny płyn jest co prawda coraz lepiej poznawany przez współczesną naukę ale tylko na poziomie biochemicznym. A co z poziomem energoinformacyjnym? Otóż krew posiada „pamięć” jako że jej bazą jest woda -ten najważniejszy nośnik informacji na planecie Ziemia. Stąd tak ważne znaczenie dla organizmu człowieka składającego się w 80% z wody -ma praca nad jego płynną sferą. W chorym organizmie woda jest nośnikiem „chorej” informacji. Trzeba ją zatem „przekodować” – inaczej nikt się nie wyleczy.
Te wszystkie dygresje i rozważania winny nas doprowadzić do smutnej ale niezbędnej refleksji a mianowicie – my ponosimy konsekwencje postępowania nie tylko swojego ale i naszych przodków (którzy w ten sposób są częścią nas). Ich „winy” odbijają się na naszym życiu i zdrowiu! Powinno nam to również uzmysłowić „nasz udział” w losie naszego potomstwa. Ale co z naszymi przodkami i ich „winami”? Otóż przepracowując przesłanie swojej choroby nie należy zapominać o swoich przodkach (nawet nieznanych). Należy im wybaczyć i przeprosić (prosić o wybaczenie) ofiary ich złego postępowania. Jest to nadzwyczaj ważne bowiem w polu morfogenetycznym Ziemi zapisuje się każdy czyn i dobry i zły. Ten zły zneutralizować może tylko zadośćuczynienie! To nic, że oni nie żyją (i nasi przodkowie i ich ofiary). W przestrzeni czas nie istnieje – istnieje wieczne „teraz”!
Tak więc historia ludzkości to jedna wielka i obiektywna odpowiedź na to czym jest nieznajomość i lekceważenie praw uniwersalnych, czym jest niczym nieograniczona wolna wola. To bolesna historia ale widocznie niezbędna dla sprawiedliwego przyszłego funkcjonowania Wszechświata. Ta historia to kosmiczna lekcja poglądowa dla ludzi w roli uczniów ale i zapewne dla jeszcze większej liczby kosmicznych obserwatorów. Ta lekcja pokazała i pokazuje dalej czym jest nieznajomość i nierespektowanie praw uniwersalnych – kosmicznego kodeksu ustalającego zasady współżycia jednostek i społeczeństw obdarzonych wolną wolą. Dotyczy to zapewne również społeczeństw pozaziemskich.
Ta lekcja na szczęście już się kończy, dostarczyła bowiem wystarczających argumentów wszystkim rozumnym istotom i hierarchiom czym jest – nigdy zadość o tym mówić – nieznajomość i nierespektowanie praw uniwersalnych.
To bardzo ważny faktor, że żyjemy na Ziemi w okresie finalizowania tej lekcji i podsumowywania wniosków. Znaczy to bowiem, że dalszy eksperyment nie ma sensu, ponieważ spełnił swoją rolę i nie ma potrzeby go przedłużać. Dlatego według jednej koncepcji – stopniowo redukuje się bądź likwiduje izolujące osłony jako już niepotrzebne a według drugiej – wchodzimy pod coraz silniejszy wpływ energii antymaterialnych co oznacza dokładnie to samo. Potwierdzają to zresztą liczne astrofizyczne obserwacje i pomiary – zanika warstwa ozonu, słabnie ziemskie pole magnetyczne, pojawiają się w układzie słonecznym nieznane ciała wielkości planet oraz ogromne komety „łamiące” swoim oddziaływaniem na odległość ziemskie zasłony.
Warto zauważyć, że również niewątpliwie negatywny wpływ-chociażby tylko przemysłowej działalności współczesnego człowieka -na Ziemię i jej otoczenie pozostaje „dziwnie” spójny w swoich konsekwencjach z tymi kosmicznymi procesami. Ludzkość zatem niejako niechcący „pomaga” w zakończeniu tego eksperymentu gotując sobie równocześnie koniec kolejnej cywilizacji.
Co to bowiem w konsekwencji oznacza? Oznacza to, że prawa przestrzeni oddziaływują na Ziemię i ziemian niejako „pod stopniowo zwiększającym się ciśnieniem”. Jak to wpływa na człowieka i jego organizm? Nietrudno przewidzieć, że w tych warunkach szybciej, jaskrawiej i boleśniej manifestują się różne formy rozstrojenia naszego biologiczno-duchowego wehikułu wobec praw przestrzeni.
Czyż tego nie widać?! Ba, doświadczamy tego wszyscy na własnej skórze. Stąd ten „wysiew” chorób, stąd to „przesunięcie” chorób typowych kiedyś dla starców na coraz młodszych ludzi! Na szczęście jest to i tak stosunkowo powolny proces dający nam jeszcze szansę przepracowania swoich problemów i osiągnięcia w porę dostrojenia. W porę tzn. do momentu kiedy nastąpi nagłe przyśpieszenie i „zwiększenie ciśnienia” praw przestrzeni. Takiego kosmicznego testu wielu może nie przeżyć. Wszystko zależeć będzie od stopnia dostrojenia naszego duchowo-biologicznego organizmu do praw przestrzeni. Takie zresztą zjawiska miały już wielokrotnie miejsce na Ziemi – wtedy to ginęły całe cywilizacje. Niemniej jednak zawsze jakiś mały ich procent przeżywał (ten w miarę dostrojony) i stawał się zaczątkiem kolejnej cywilizacji.
Dla indywidualnego ziemskiego człowieka jest to surowy test uniwersalnej dojrzałości. Jest to zarazem surowy test dla mniejszych i większych społeczności – rodów, narodów itd. – istnieje bowiem odpowiedzialność indywidualna i zbiorowa. Ziemia zaś wraca do kosmicznej rodziny jako równoprawny jej członek z wszelkimi więc prawami i obowiązkami. Zmieniają się zatem – i to bardzo istotnie – fizyczno-duchowe warunki biosfery Ziemi – naszego środowiska życia.
Nie ulega wątpliwości, że nasz czas (naszej cywilizacji) się kurczy, dlatego należy szybko i rzetelnie przepracowywać sygnały swojego rozstrojenia (dolegliwości i choroby) a tym bardziej należy zastanowić się nad modnym i powszechnym dziś tzw. objawowym leczeniem czyli tłumieniem tych sygnałów i prób samodostrojenia się organizmu. Niestety w ten sposób tracimy cenny czas, rozstrajanie bowiem bez stosownej korekcji postępuje nieubłaganie i jego niezauważanie nie świadczy o mądrości.
Wielokrotnie powtarzamy w naszym nauczaniu, że Energia Przestrzeni cechuje się UNIWERSALNĄ MIŁOŚCIĄ (opartą na zasadach) i INTELIGENCJĄ. Ich przejawem jest chociażby nasze zrozumienie sytuacji. Ich przejawem i dawaniem szansy są nowe systemy przyczynowego diagnozowania i nowe technologie przyczynowego leczenia (dostrajania). Ich przejaw to wreszcie zaistnienie FORMUŁY Centrum Medycyny Biologicznej (CMB), która w swoim skrócie niesie symboliczne duchowe i naukowe przesłanie a zatem syntezę:
Co Mówi Biblia? (CMB)
Co Mówi Biologia? (CMB)
A teraz czas na kilka niezbędnych refleksji…
Otóż rodzimy się na Ziemi wyposażeni w indywidualne ciała będące w dużym uproszczeniu wypadkową historii rodowej naszych przodków oraz stanu energoinformacyjnego przestrzeni w okresie „konstruowania” organizmu. To czyni nasze ciała niepowtarzalnymi a jednocześnie ten inteligentny proces konstruowania ciała „wyposaża” nas (chciałoby się powiedzieć: niestety!) w określone skłonności predysponujące do przeżycia niezbędnych doświadczeń przez dysponującego ciałem ludzkiego ducha. A że i duch duchowi nierówny – stąd ta niepowtarzalność ludzkich istnień, doświadczeń, dolegliwości i chorób z którymi borykamy się w procesie ziemskiego życia będącego -nigdy zadość przypominać – szkołą właściwego rozumienia wolnej woli w kontekście uniwersalnych praw i prawd. Bezcelowe jest zatem i wielce nieobiektywne porównywanie siebie, swoich doświadczeń (w tym również i chorób) z kimkolwiek! Każdy jest bowiem niepowtarzalną indywidualnością i należy go indywidualnie korygować i dostrajać. Aczkolwiek prawdą jest też, że podobieństwa jednostek chorobowych wynikają z pewnego podobieństwa problemów duchowych chorujących na nie ludzi. Są to co prawda bardzo „grube” podobieństwa, mające jednak czasami praktyczne znaczenie w procesie leczenia – dostrajania.
Warto też w rozdziale traktującym o przesianiu choroby (a nawet o szansie jaką ona niesie) zwrócić uwagę na pewien istotny fakt a mianowicie, że wola i rozum człowieka są – w kontekście praw uniwersalnych – nienaruszalne! Tego bowiem bezwzględnie wymaga PRAWO NIEINGERENCJI!
Znaczy to, że nie możemy pomóc człowiekowi bez jego osobistej woli i zgody a nawet prośby o pomoc! (wyjątek stanowią dzieci za które do pewnego czasu decydują rodzice). Choroba to bowiem „wybór” danej jednostki, wybór do którego się ona świadomie zwykle nie przyznaje bo nie pojmuje, że to jej podświadomy umysł pozostający w rezonansie z Wyższym Rozumem sprowadza określoną chorobę jako doświadczenie niezbędne w jej rozwoju i drodze ku uniwersalnej dojrzałości. Powinien zatem chory ten wybór zaakceptować i określone doświadczenie (chorobę) „przepracować” starając się również świadomie zrozumieć co ono oznacza i czego ma go nauczyć. Inaczej chorowaniu nie będzie końca.
Koncentracja zaś na pozbyciu się czy złagodzeniu dolegliwości i objawów to duże nieporozumienie oraz duża strata czasu i zdrowia. Chorujemy bowiem na Pra-Zasadę i dopóki jej nie „przepracujemy”, nie dostroimy się do niej – choroba będzie postępować dalej. A próba „przechytrzenia” tj. ciągłe tłumienie objawów i reakcji organizmu będących próbą samodostrojenia się – spowoduje, że choroba albo objawi się w innej formie (bardziej dokuczliwej, poważnej i ostrzegającej) albo wręcz w formie eliminującej daną egzystencję jako niespójną z celem jej pobytu na Ziemi (bezcelową). Te uniwersalne prawa i zasady określają też rolę lekarza przyszłości (i to już niedalekiej). To wielkie wyzwanie dla lekarskiej społeczności! Czy mu sprosta?! To bowiem w dużym stopniu i kapłańska rola.
A co z technologiami dostrajania? Wydają się one coraz bardziej niezbędne ponieważ stopień rozstrojenia współczesnego człowieka wobec uniwersalnych praw przestrzeni jest tak głęboki, że bez pomocy technologii trudno i coraz trudniej będzie mu się dostroić zwłaszcza w warunkach „rosnącego ciśnienia” praw przestrzeni.
Jakie kryteria winny spełniać te technologie? Odpowiem krótko – inteligentna przestrzeń wymaga inteligentnych technologii – tylko z takimi pozostaje w rezonansie!
Technologie dostrajania stosowane w FORMULE CMB spełniają te warunki jako że pozostają one w rezonansie z duchowo-fizycznymi prawami Przestrzeni. Dzięki temu pomagają chorym zrozumieć i w miarę optymalnie „odrobić” swoje lekcje a tym samym w miarę łagodnie przeżyć proces dostrajania, który jest przecież wielopoziomową transformacją biologiczno-duchowego kompleksu jakim jest człowiek. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zgodnie z kosmicznym PRAWEM PRZYCZYNY I SKUTKU oraz PRAWEM NIEINGERENCJI jak i PRAWEM POKORY inteligentne technologie nie zastąpią woli chorego i nie wyręczą go w „odrobieniu” swoich niezbędnych lekcji. To chory musi podjąć świadomy wysiłek by zmienić swój stosunek do rzeczy, warunków i bliźnich.
Jeżeli jednak chory odrzuca sprawy duchowe i nie zmienia swojej postawy i dopóki jest w nim nienawiść, zła wola, niesprawiedliwość, zazdrość i dopóki w jego wnętrzu jest cokolwiek co kłóci się z cierpliwością, wytrwałością, miłością braterską, uprzejmością, życzliwością itp. – wyleczenia ciała nie będzie nawet z pomocą technologii. Jeśli jednak nastąpi zmiana w jego umyśle i postawie, jeśli da on wyraz tej zmianie w mowie i działaniu i równocześnie zastosuje odpowiednie technologie – nastąpi poprawa a następnie wyleczenie. Inteligentne technologie wymagają bowiem inteligentnej „współpracy” ze strony chorego. W takich dopiero warunkach można skrócić do minimum czas „odrabiania” naszych niezbędnych lekcji i uczynić je przyjemniejszymi. W takich dopiero warunkach można „wykorzystać szansę jaką daje choroba”!
Mówiąc zatem „naszym językiem” choroby i dolegliwości ustępują w miarę postępów w procesie dostrajania do praw uniwersalnych.
I tak oto nowoczesna medycyna biologiczna staje się obszarem syntezy religii i nauki. Ukazuje bowiem, że świat moralny podlega prawom zależności przyczynowo-skutkowej równie ścisłym jak te które rządzą światem fizycznym. Tłumaczy, że cierpienie ludzkie nie jest skutkiem materialistycznie pojmowanego nieszczęśliwego przypadku, ale raczej wynika z błędów w postępowaniu i myśleniu. Dowodzi, że ból i wszystkie upośledzenia mają cel wychowawczy, że kalectwo i choroby mają źródło moralne, a wszystkie ludzkie cierpienia są lekcjami w długo trwającej szkole mądrości i doskonałości. W ten też sposób zostaje również osiągnięta niezwykle potrzebna synteza dwóch postaw, introwertywnej i ekstrawertywnej, charakteryzujących odpowiednio Wschód i Zachód.


