Polcecamy
- AKWEDUKTUS - http://www.akweduktus.pl
- Globalna Świadomość - otwórz oczy
- VIP DOSTROJENIE - prawidłowa droga Ewolucja
RSS Aktualności
Przesłanie tzw. nieuleczalnych chorób
dr n. med. dr n. psych. Władysław Stanisław Rybicki
Mam nadzieję, że przeczytali Państwo poprzedni rozdział traktujący o uniwersalnym przesłaniu choroby. Jeśli nie to proszę to zrobić jako, że ten rozdział jest kontynuacją poprzedniego.
Ponieważ jednak znaczny procent współczesnych pacjentów zalicza się do tej tak właśnie nazywanej grupy – stąd potrzeba zwrócenia się bezpośrednio do nich.
Co zatem można powiedzieć ludziom z grupy tzw. nieuleczalnie chorych? To, że wszystko co dotyczy uniwersalnego przesłania choroby dotyczy również ich a nawet – chciałoby się powiedzieć – głównie ich!
Siły każdej choroby - ciągle to przypominamy – działają zawsze w określonym duchowym celu. Kiedy zaś ten duchowy cel zostanie osiągnięty tzn. kiedy chory „nauczy się” lekcji dostarczanej przez przeżycia związane z jego chorobą wtedy dalsze doświadczanie tej choroby staje się bezcelowe i następuje poprawa bądź wyleczenie. Taki przełom może wystąpić w każdym momencie – wszystko zależy od odrobienia duchowej lekcji czyli osiągnięcia dostrojenia do określonej uniwersalnej Zasady.
Zgodnie z tym program terapii powinien mieć kierunek duchowo-biologiczny a umysł powinien aktywnie działać w kierunku przeprowadzenia koniecznego procesu edukacyjnego. Nadzieja na wyzdrowienie istnieje zatem tylko pod warunkiem, że człowiek zmieni swą świadomość i duchowe cele życiowe!
Z takim pacjentem który usiłuje przejść przez to, co stało się zasadniczą częścią jego całego życiowego doświadczenia (bo tak należy określić doświadczanie poważnej choroby) i lekarz i rodzina i otoczenie muszą postępować bardzo cierpliwie. Wtedy i tylko wtedy staje się to dla wszystkich biorących w tym udział konstruktywnym a nawet fascynującym doświadczeniem. Nie podlega przecież dyskusji fakt, że poważnie chory w rodzinie to problem i „choroba” całej rodziny oraz poważne życiowe i moralne wyzwanie. Nic zresztą dziwnego -choroby mają przecież działanie wychowawcze, dyscyplinujące i karzące. Dotyczy to również najbliższego otoczenia chorego, które zwykle miało „swój udział” w zaistnieniu choroby u jego bliskiego członka. Najczęściej bowiem przyczyną poważnych chorób są „chore” relacje międzyludzkie.
Szczególnie „karzące i wychowawcze” dla najbliższego otoczenia, zwłaszcza rodziców jest pojawienie się w rodzinie ciężko chorego dziecka. Jest to przesłanie dość zdecydowanie adresowane właśnie do rodziców. ! wydaje się, że skuteczność terapii dziecka w dużym stopniu zależy od równoczesnej duchowej terapii rodziców.
Wszystko zatem wskazuje na to, że w naszej epoce zagubienia i moralnego bankructwa – poważnych chorób i chorych będzie coraz więcej zwłaszcza nowotworów. Rodzaj ludzki jest bowiem duchowo niedojrzały i w związku z tym jego przedstawiciele muszą spodziewać się niezbyt przyjemnych „chorobowych lekcji wychowawczych”. Rozumne istoty ludzkie muszą mieć bowiem rozumne moralne podstawy życiowe! Tym bardziej, że ortodoksyjne dogmaty kościołów nie są już do przyjęcia dla wielu krytycznych umysłów. Tradycyjne świętości i ideały rozsypały się, a nie powstały żadne nowe naukowe pojęcia i koncepcje, które mogłyby zająć ich miejsce. Najbliższy zaś nam tzw. świat chrześcijański ciągle tkwi w przekonaniu, które w znacznym stopniu przenosi ciężar odpowiedzialności z dziedziny postępowania na dziedzinę bezkrytycznej wiary. Tymczasem zasadnicze znaczenie – nigdy tego dość przypominać – dla pozytywnego rozwoju indywidualnego ducha i zdrowia ciała którym on dysponuje mają uczynki, co staje się uderzająco widoczne kiedy przystępujemy do badania przesłania choroby. Dlatego ta wiedza winna stanowić pokrzepienie i lekarstwo na znużenie, jakie ogarnęło wyznawców istniejących religii oraz rzesze coraz hardziej bezradnych chorych i zajmujących się nimi lekarzy i psychologów.
Ten ponury wykład o pedagogicznych aspektach choroby i chorowania nie powinien jednak przygnębiać tych, którzy robią użytek ze swojego umysłu. A wprost przeciwnie, powinien on dawać nadzieję, optymizm i spowodować odnowienie czystej religijnej wiary opartej na zaufaniu do kosmicznej sprawiedliwości, leżącej u podstaw wszystkich spraw ludzkich.
Zrozumienie tego powinno być zarazem ostrzeżeniem dla osób, którym wydaje się, że zniknęły wszystkie przyczyny potrzeby moralnego postępowania, kiedy to „nauka” zdemaskowała „religię” a w wyniku tego ludzkie postępowanie może być wolne, swobodne i nieskrępowane skrupułami narzucanymi przez kościoły. Nic bardziej błędnego. Wręcz na odwrót! W warunkach nasilonego oddziaływania moralno-fizycznych praw przestrzeni wszystkie fałszywe i pozorne postawy (jako sprzeczne z prawami przestrzeni) będą „demaskowane” i „korygowane” w postaci wręcz wysiewu coraz bardziej poważnych chorób. Ten proces jest już zresztą widoczny.
Na szczęście inteligentny Kosmos daje wyjście. Jest nim jednak tylko i wyłącznie konstruktywne zrozumienie przesłania choroby polegające na uczciwym uświadomieniu sobie przez chorego zobowiązań z przeszłości następnie na wyrażeniu szczerej woli zadośćuczynienia im i wreszcie na ustaleniu tej szczególnej cechy, której brak doprowadził do powstania choroby.
Apeluję zatem do tych, którzy nie mogą się pogodzić z zaistnieniem w ich osobistym doświadczeniu ewentualnie ich najbliższych jakiejś poważnej choroby. Nie miejcie pretensji do nikogo ale konstruktywnie starajcie się zrozumieć, że prawa uniwersalne w polu oddziaływania których żyjemy – działają zawsze zgodnie z prawem duchowego zamierzenia z którego wynika, że nieszczęście spotyka jedynie tych, którzy na nie zasłużyli. Jeśli chorujecie to znaczy – zasłużyliście na to! Trzeba to z pokorą przyjąć i starać się temu zadośćuczynić.
Momentem zwrotnym w indywidualnym zrozumieniu przesłania ciężkiej choroby może być uczciwe zastanowienie się i uczciwe odpowiedzenie sobie na pytanie: dlaczego pragnę zostać uleczony?
• Żeby móc tylko zaspokajać własne fizyczne zachcianki?
• Żeby móc dalej rozwijać egoizm? 8 Żeby dalej żyć bez godnego celu?
• Żeby dalej nie zauważać potrzeby duchowego rozwoju?
• Żeby dalej móc „wtrącać się” do życia innych i ich „uszczęśliwiać” według swojego mniemania?
W takim razie z kosmicznego punktu widzenia dalsze Wasze życie na Ziemi nie ma sensu! Jeśli zaś naprawdę chcecie dalej żyć – to Wy sami musicie przekonać Inteligentny Kosmos, że dalsze Wasze życie na Ziemi ma jednak sens i cel!
W przypadku zatem poważnej choroby jest tylko jedno jedyne wyjście: musi nastąpić poważna zmiana w sercu, w umyśle, w postawie, w celach!
Proszę nie przyjmować tych słów jako oskarżenia. Jesteśmy Waszymi przyjaciółmi i pracując z Waszym cierpieniem sami najwidoczniej przepracowujemy nasze własne duchowe problemy tak jak to winni robić i Wasi najbliżsi.
Jaka jest więc rola i znaczenie technologii dostrajania w przypadku ciężkich i bardzo ciężkich chorób?
Otóż istnieje pewien ważny biologiczny i psychologiczny faktor a mianowicie – dla sprostania ciężkiej chorobie potrzebna jest siła. Chory musi otrzymać szansę rozwinięcia pewnych zdolności do walki, gdyż inaczej obciążenie chorobą może być tak przytłaczające, że jego skutkiem będzie tylko unicestwienie a nie rozwój i transformacja. Taki chory musi zatem otrzymać prawie, że nadzwyczajne wsparcie. W FORMULE CMB jednostka głównej wspierającej technologii nosi nazwę: IMAiD – Indywidualna Modulacja Adaptacji i Dostrojenia.
Jest ona realizowana za pomocą modulowanej fali świetlnej (przez IMAiD) bądź (i) kodowania roztworu wodnego (przez IMAiD).
Co daje ciężko (jak i nie ciężko) choremu korzystanie z takiej właśnie technologii i co to dla niego znaczy?
• znaczy to min., że zgodnie z pierwszą częścią nazwy jednostki zabiegowej IMAiD w ten sposób zwiększamy zdolności adaptacyjne organizmu chorego. Jakie to ma znaczenie wynika z kolei z faktu, że choroba to upośledzenie bądź utrata zdolności adaptacyjnych.
• znaczy to również, że zgodnie z drugą częścią nazwy jednostki zabiegowej IMAiD nasze technologie mają działanie dostrajające chorego do energii (i informacji) przestrzeni. W czasie takiego zabiegu dostrajania pacjent jest niejako „podłączony” do tych pasm energii przestrzeni w stosunku do których się „zablokował” (rozstroił) w wyniku zaś czego nastąpił specyficzny deficyt energoinformacyjny manifestujący się z kolei w postaci choroby.
• znaczy to również, że poprawiając (przy pomocy IMAiD) sprawność energoinformacyjną chorego i jego organizmu zwiększamy szansę i zdolność zrozumienia i „odrobienia” przez niego duchowej lekcji jakiej domaga się choroba. Wynika to z faktu, że ta pożądana duchowa transformacja zachodzić winna w dużym stopniu na poziomie podświadomym reagującym na korekcyjne wpływy naszych technologii. Dzięki temu technologia w pewnym stopniu zastępuje werbalną psychoterapię, co jest szczególnie ważne w przypadku dzieci jak i tych dorosłych z którymi trudno nawiązać intelektualno-duchowy dialog. Niemniej jednak ponieważ energia przestrzeni cechuje się inteligencją pożądana jest otwarta, inteligentna, nacechowana pragnieniem do-strojenia się postawa chorego. Dopiero taka synteza inteligencji i technologii może dać optymalny efekt!
Rzecz zatem jasna, że nie wszystkim można pomóc jednakowo -to zależy przecież bardziej od chorego aniżeli od nas.
Nie mam jednak najmniejszych wątpliwości, że w każdym nawet najbardziej zaawansowanym chorobowo przypadku – nasze technologie stanowią szansę jeśli nie wyleczenia to optymalnego wykorzystania swoich dni. Z kosmicznego bowiem punktu widzenia nawet ostatnie dni swojego ziemskiego życia warto przeżyć aktywnie odrabiając „zadane” nam lekcje.
W przypadku ciężkiej choroby w rodzinie niezwykle pożądane jest żeby w procesie dostrajania brał udział nie tylko chory ale żeby niejako równocześnie niezbędnej indywidualnej korekcji poddało się i najbliższe jego otoczenie. Dopiero takie działanie rokuje optymalnie zarówno dla chorego jak i jego najbliższych. Choremu pomoże to skoncentrować się na zrozumieniu i „przepracowaniu” przesłania swojej choroby. Jego zaś najbliższym pozwoli poprawić swoje zdrowie (z reguły zagrożone i osłabione „przeżywaniem” choroby kogoś bliskiego) oraz „nauczy” ich jak obiektywnie i mądrze postępować z chorym. Wszystkim zaś – pomoże to uzdrowić relacje rodzinne i partnerskie. Taka właśnie postawa najbliższych jest dowodem ich miłości do chorego oraz wyrazem ich szacunku i pokory wobec UNIWERSALNYCH PRAW ŻYCIA.
I tak oto właśnie na polu nowoczesnej medycyny biologicznej dokonuje się synteza tego co przez wieki istniało rozdzielnie – synteza religii i nauki!


