A że jest to szczególna grupa – wiedzą wszyscy, którzy z tym problemem się stykają a więc chorzy, ich rodziny i lekarze. Najczęściej zresztą w tzw. świadomości i podświadomości zbiorowej nowotwory kojarzą się z nieuleczalnością. Dlatego też umownie przyjmujemy, że przesłanie tzw. chorób nieuleczalnych odnosi się również i do tej grupy. Nowotwór jest jednak szczególnym zjawiskiem nie tylko w patofizjologicznym znaczeniu, ale jak się dalej okaże – jest również zjawiskiem filozoficznym niosącym wyjątkowe przesłanie.

W niniejszej publikacji rozpatrujemy przesłanie chorób w kontekście uniwersalnych kosmicznych (a zarazem ziemskich) kryteriów. Pojmujemy choroby jako przesłania sygnalizujące i korygujące ludzkie niedostatki i braki w obszarze uniwersalnych cech osobowości oraz w odniesieniu do uniwersalnych moralno-fizycznych praw przestrzeni (rozstrojenie).

Co zatem mówią na ten temat nasze badania i analizy? Otóż wynika z nich dość jednoznacznie, że choroby nowotworowe są ceną za konsekwentne i systematyczne naruszanie zwłaszcza jednego z praw uniwersalnych – prawa nienaruszalności woli człowieka czyli inaczej – PRAWA NIEINGERENCJI. Tak się składa, że właśnie to szczególne prawo jest podstawą do przestrzegania pozostałych praw. Każde bowiem prawo posiada w sobie bazowy wzorzec nieingerencji.

Naruszanie tego szczególnego prawa to innymi słowy manipulacja drugim człowiekiem i jego życiem jak również (lub) przyzwalanie na manipulację swoim życiem (zwykle jedno i drugie). Czy jednak słuszne i sprawiedliwe jest aż tak surowe karanie za naruszanie tego prawa? Zasadność ta wynika i to wprost z aktualnego przeznaczenia ludzkiego życia na Ziemi, którym jest aktywny udział w obiektywnie prowadzonym eksperymencie wolnej woli właśnie na planecie Ziemia! Istotą zaś tego eksperymentu jest prawo do doświadczania skutków swoich wyborów i decyzji przez biorących w nim udział! To właściwie stanowi aktualnie istotę i sens ludzkiego życia na Ziemi!

Każdy człowiek ma do tego niejako kosmicznie zagwarantowane prawo – to przecież dlatego tu i teraz się znajduje! I dlatego nikt nie ma prawa nikomu w tym doświadczaniu życia przeszkadzać! Nie czyni tego również Bóg niezależnie jak go pojmujemy! Tym bardziej nikomu – pod żadnym pozorem nie wolno ingerować w życie drugich, ich wybory i konsekwencje. Nie wolno też ich oceniać – reguluje to zresztą PRAWO TOLERANCJI. Również niejako „granice bezpieczeństwa” w tym eksperymencie wyznacza właśnie to sprawiedliwe PRAWO NIEINGERENCJI: nie ingeruj, nie manipuluj i nie pozwalaj na manipulowanie sobą! Również z niego wynika prawo do aktywnej niezbędnej obrony! To prawo sięga naprawdę we wszystkie sfery i obszary życia ziemskiego człowieka!

Co istotne – również każdy ma prawo do godnego zakończenia swojego aktualnego życia i również nie wolno mu w tym przeszkadzać! Każdy musi przecież kiedyś umrzeć! Na razie bowiem nie istnieje dla człowieka możliwość wiecznego życia na Ziemi. Długość życia ludzkiego jest co prawda dość elastyczna ale w pewnych tylko granicach – wyznaczają ją geny i cel życia danej jednostki. Jeżeli zatem człowiek zrealizował swój cel aktualnego życia na Ziemi i nie ma dalszego bądź jeżeli nie realizuje i nie zamierza realizować celu dla którego tu i teraz się znajduje-zgodnie z obowiązującym aktualnie kosmicznym przeznaczeniem ziemskiego życia człowieka – powinien umrzeć! I nie wolno mu w tym przeszkadzać! To samolubstwo bliskich, rodzin, partnerów a nie ich bezinteresowna miłość często „trzymają” cierpiącą ukochaną osobę w ciele fizycznym mimo, że nadszedł czas jej śmierci i nie pozwalają jej umrzeć! Ten „wybór” trzeba zaakceptować – inaczej ingerujący mogą sami zostać ukarani za naruszanie prawa nieingerencji!

Podsumowując nasze dotychczasowe rozważania na temat przesłania chorób nowotworowych można stwierdzić następująco: nowotwór to cena za zbytnie narzucanie swojej woli innym bądź cena za zbytnie poddawanie się woli innych, realizowanie ich celów a nie swoich dla których tu i teraz się znajdujemy. Zwykle ludzie chorzy na nowotwór oscylują między jedną postawą a drugą – bądź realizują i jedną i drugą równocześnie. To zatem również cena za skrajne odejście od swojego życiowego celu. Nikt bowiem nie rodzi się na Ziemi z celem manipulowania innymi – nikt również nie rodzi się żeby być celem manipulacji innych.

Warto zauważyć, że ten motyw nie posiadania godnego celu i tym samym nie realizowania go, czyli życia „bez celu” pojawia się u różnych badaczy zajmujących się psychologią nowotworów. Badacze ci zgodnie zwracają uwagę na pewien charakterystyczny rys osobowości chorego na nowotwór a mianowicie – są to ludzie, którzy mają silną potrzebę bycia dobrze ocenianym, dobrze postrzeganym etc. Bardzo ważny jest dla nich ich wizerunek u otoczenia i dla tego wizerunku gotowi są wiele zrobić (i robią). Wizerunek zaś to pozór, gra w którą wkładają całą swoją energię.

A gdzie – przy takiej postawie – realizacja celu ich życia?! Zapewne nie mają czasu nawet się nad nim zastanowić! Cel jest jednak zakodowany w naszej biogenetycznej strukturze i jeśli nie jest realizowany tracimy z nim rezonans co sygnalizuje – zgodnie ze swoim przeznaczeniem – ciało. Tymczasem członkowie tej szczególnej grupy zamiast realizować swój cel – czas i energię kierują gdzie indziej. I tak – albo podporządkowują się celom innych ludzi lub grup (dla aprobaty i docenienia) bądź (i) poświęcają się „pomaganiu” innym według swoich norm i kryteriów a zatem narzucając im swoją wolę. Reasumując jest to grupa skrajnego zaniedbania celu swojego życia. Zatem choroba nowotworowa to niejako lekcja wychowawcza boleśnie „pokazująca” czym było ograniczanie woli (i energii) drugich i narzucanie im własnej bądź fi) czym było poddawanie się woli innych (i oddawanie im energii). Obszary tej manipulacji mogą być i są różne tak jak różne są nowotwory. Mogą to być obszary relacji; mąż – żona, rodzice -dzieci, współpracownicy itp. itd. Również różne mogą być (i są) sposoby realizowania tej manipulacji – od nieświadomych po nadzwyczaj wyrafinowane a nawet „magiczne”. Narzędziem zaś tej manipulacji (ingerencji wżycie innych) jest najczęściej niewidzialna myśl i emocja.

Sądzę, że ogół czytelników jest już w stanie niejako „naukowo” przyjąć, że myśl jest czymś realnym z fizycznego punktu widzenia. Myśl jest energią i informacją. Podobnie jest z emocją. Myśli i emocje wzajemnie się modulują. Obszarem zaś ich penetracji i oddziaływania jest przestrzeń i wszystko co się w niej znajduje zwłaszcza ludzie (na zasadzie rezonansu). Człowiek to potężny generator myśli i emocji. To on jako ich „producent” nadaje im charakter, silę, kierunek, cel i adres. Mózg człowieka to potężny generator myśli. Splot słoneczny to potężny generator emocji. Niestety ogół ludzi nie kontroluje swoich myśli i emocji. A jednak one realnie działają. Można przy ich pomocy pomagać ale równie skutecznie można i szkodzić. To zapewne dlatego jedna z 9 cech uniwersalnej osobowości to PANOWANIE NAD SOBĄ – dotyczy ono nie tylko panowania nad czynami ale i myślami oraz emocjami (które zresztą wyprzedzają czyny). Silnie naładowane emocją myśli kierowane pod jeden adres — to potężna ingerencja. A jeśli trwa łatami!? Musi wywrzeć realne działanie!

Ogół ludzi jest zapewne nieświadomy potęgi swoich myśli i emocji. Byli jednak i są manipulatorzy świadomi tej siły. W historii ludzkości było zresztą wiele manipulacji – dopuszczał je bowiem eksperyment wolnej woli. Ale eksperyment nie zwalniał od odpowiedzialności za naruszanie uniwersalnych praw. A kosmicznym środkiem wychowawczym za konsekwentne naruszanie prawa nieingerencji był, jest i będzie – nowotwór!

Tymczasem dawniejsi manipulatorzy rzadko ponosili „nowotworowe” konsekwencje swojego postępowania za swojego życia. My rozumiemy dlaczego – prawa działały z „opóźnieniem” a ludzie żyli znacznie krócej z innych zresztą przyczyn. Świadomi manipulatorzy to jednak inteligentni manipulatorzy – tacy istnieli zawsze niezależnie od epoki. Oni dobrze zdawali sobie sprawę z odpowiedzialności za naruszanie uniwersalnych praw. Wymyślono zatem metafizyczne sposoby żeby dalej móc manipulować i nie ponosić konsekwencji. Próbowano obejść PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU dostarczając zastępczych ofiar. Nauczono się bowiem „przerzucać winę na innych” – to ofiary chorowały niejako za sprawców. Do czasu się to nawet w części udawało.

W warunkach jednak obecnego „wzrostu ciśnienia” duchowo-fizycznych praw Przestrzeni – praktyki takie stają się i coraz bardziej stawać się będą karalne jeszcze za życia winowajcy! A kara nazywa się – rak! Stąd też obserwujemy wzrost zachorowalności na nowotwory.

Wynika zatem z powyższych rozważań, że część chorych na nowotwory to ofiary manipulacji (ingerencji) a część to sprawcy. Zasadnicza część to jednak „ofiaro – sprawcy”. Sami rozsądźcie „kto jest kto”? Jednak i jedni i drudzy i trzeci – jeśli chcą się wyleczyć -muszą nauczyć się szacunku dla swojego życia oraz szacunku i dystansu dla życia innych.

Istnieje jeszcze jeden ważny aspekt tego zjawiska. Dotyczy on problemu energii życia. Jak bowiem wiemy – warunkiem korzystania z pochodzącej z Przestrzeni energii życia (a zatem warunkiem życia) jest dostrojenie się do jej moralnych cech. To oznaczało jednak (i oznacza tym bardziej) konieczność uczciwej pracy nad sobą! Nie wszystkim się to jednak podobało i podoba. W zamian za to „wypracowano” metody okradania innych ze znajdującej się w nich tzw. wtórnej energii życia. W ten sposób to właśnie „ofiary” manipulacji były (i są) tym wtórnym źródłem energii życia dla manipulatorów. Również ciężko chorzy zwłaszcza na złośliwe nowotwory mogą być (i są) łatwą i wygodną ofiarą nieświadomie dostarczającą innym swoją energię życia bądź sami mogą świadomie lub nieświadomie czerpać energię życia z innych o co nie trudno wzbudzając współczucie nic nierozumiejącego otoczenia.

Kosmos nie znosi jednak pasożytnictwa pod żadną postacią dlatego szybko eliminuje zarówno ofiarę jak i sprawcę oraz ofiaro-sprawcę! Czy zatem istnieją jakieś szanse na wyjście z tej sytuacji? Istnieją tylko pod surowym warunkiem – zaprzestania tego procederu i zadośćuczynienia poszkodowanym. Najpierw trzeba jednak sobie to z pokorą i powagą uświadomić! Wszystkim oczywiście najwygodniej poczuć się ofiarami – nie ma jednak całkiem niewinnych ofiar!

Współczesna fizyka nie tylko nie wyklucza ale wręcz dowodzi możliwości istnienia tzw. równoległych światów w tej samej niejako przestrzeni – wzajemnie się przenikających. Z tego wynika, że w przestrzeni istnieć mogą (istnieją) różnego rodzaju „byty”. Wszystko zaś co żyje potrzebuje energii życia. Dostęp do niej jest jednak uwarunkowany respektowaniem praw uniwersalnych i „duchową dyscypliną”. Nie wszyscy jednak i na Ziemi i w Przestrzeni chcą nad sobą pracować. Ciśnienie zaś moralno-fizycznych praw Przestrzeni w otoczeniu Ziemi i na Ziemi rośnie! Toteż „zapotrzebowanie” na wtórną energię życia zawartą w ludziach jest i będzie coraz większe.

Człowiek jest dla niektórych bytów przysłowiową „ostatnią deską ratunku” jako źródło wtórnej energii życia ponieważ to właśnie człowiek posiada możliwość której nie posiadają byty stricte energetyczne – możliwość produkowania energii z pożywienia. Dlatego ta beznadziejna sytuacja „rozstrojonych” bytów żyjących w przestrzeni jest coraz bardziej niebezpieczna dla człowieka! Trzeba to wiedzieć żeby nie paść ofiarą tego energetycznego pasożytnictwa. Część chorych to bowiem jego ofiary! Trzeba się przed tym bronić – nie dawać dostępu do siebie i swojej energii. Nie przyzwalać na ingerencję!

Wydaje się nawet, że naruszanie przez ludzi tego szczególnego prawa Uniwersum – PRAWA NIEINGERENCJI zachęca i niejako usprawiedliwia naruszanie tego samego prawa przez byty w przestrzeni poszukujące ludzkiej ofiary właśnie w stosunku do ludzi naruszających to prawo. Zachodzi to równocześnie w myśl PRAWA ZGODNOŚCI – „podobne przyciąga podobne”.

Grupa rosyjskich fizyków zajmujących się zjawiskami zachodzącymi w Przestrzeni oraz relacjami człowieka z Przestrzenią poleca w związku z tym taki oto ochronny myślokształt. Należy go po prostu od czasu do czasu w myślach bądź „na głos” wypowiadać:

„Wszystkich którzy biorą udział w programie zabierania mojego potencjału wzywam do korekcji! Przypominam i ostrzegam – moja woła i rozum są nienaruszalne! Zabierajcie swoje programy! Zwracajcie mój skradziony potencjał i uchodźcie w swój czas i przestrzeń! Życzę oświecenia, zdrowia i rozumu!”

Zapewniam, że „działa” to niezależnie od światopoglądu, czasu i odległości.

Zajmiemy się teraz analizą problemu przesłania chorób nowotworowych w kontekście moich długoletnich badań nad relacjami między psychiką, kręgosłupem a chorobą.

W FORMULE CMB, która jest syntezą starożytnej i nowożytnej wiedzy medycznej szczególną uwagę zwracamy na kręgosłup. Jego strategiczna rola dla życia i zdrowia człowieka wynika bowiem wprost z anatomii i fizjologii organizmu ludzkiego. Już zresztą Hipokrates mawiał „jeżeli znajdziesz chorobę – zacznij od kręgów”.

I tak kręgosłup (z rdzeniem kręgowym, nerwami rdzeniowymi i splotami nerwów współczulnych – bo taki kompleks nazywamy kręgosłupem) to główny kanał
energo-informacyjny organizmu ludzkiego. To główny pośrednik w obiegu informacji między mózgiem a narządami.  Równocześnie kręgosłup pełni rolę głównej anteny-odbierającej i rozprowadzającej pochodzącą z przestrzeni energię życia. Już każda z tych ról wystarcza aby przypisać kręgosłupowi znaczenie strategiczne.

Zatem stan tak rozumianego kręgosłupa musi mieć zasadnicze znaczenie dla zdrowia. Tymczasem na stan tak rozumianego kręgosłupa wpływa dosłownie wszystko – od czynników mechanicznych po toksyczne, infekcyjne do negatywnych myśli i emocji. Na nim „zapisuje się” negatywna historia naszego życia.

Zapisuje się ona generalnie w formie energo-informacyjnych blokad, które zakłócają optymalny obieg energii i informacji. Od naruszenia tego mechanizmu zaczyna się każda choroba i trwa dopóty dopóki ten mechanizm nie zostanie skorygowany. Zatem (w pewnym uproszczeniu) zdrowie jest funkcją lokalizacji i kombinacji „blokad” w kręgosłupie oraz czasu ich trwania.

Już od dawna zacząłem nazywać kręgosłup „biblią zdrowia” jako, że przez wiele lat praktyki lekarskiej nauczyłem się „czytać” zależności między stanem kręgosłupa a wewnętrznymi problemami zdrowotnymi. Nauczyłem się diagnozować chorego „czytając” w jego kręgosłupie. Zastanawiając się zaś nad „filozofią” anatomii człowieka zawsze zdumiewała mnie dostępność kręgosłupa do badania i względna łatwość oceny jego stanu. Może zrobić to każdy. Wystarczy bowiem tylko naciskać na wyrostki ościste poszczególnych kręgów i obserwować reakcję badanego – wrażliwość, bolesność świadczą o problemie. Jakim? Otóż problem fizjologiczny wynika ze związku danego segmentu kręgosłupa z unerwieniem odpowiednich narządów. Niezbędna jest tu oczywiście znajomość tych anatomicznych i fizjologicznych związków.

Na tym jednak diagnostyczna rola kręgosłupa się nie kończy. Okazuje się bowiem – co może być jeszcze bardziej kontrowersyjne – że również duchowe problemy człowieka mogą być rozpoznawane z pomocą kręgosłupa! Brzmi to być może zbyt fantastycznie, jest to jednak prawda ponieważ każdy segment kręgosłupa niezależnie od związków z unerwieniem konkretnych narządów ma powinowactwo do konkretnych stanów psychoemocjonalnych. Dzięki zaś PRAWU ODWZOROWANIA znalazłem klucz do zrozumienia tych relacji.

Ten klucz znajduje się w Biblii. Dzięki temu mogłem opracować BIOLOGICZNO - DUCHOWY MODEL CZŁOWIEKA, którym się dalej nawet posłużymy.

Co zatem wnoszą do problemu przesłania chorób nowotworowych moje badania nad relacjami między psychiką, kręgosłupem a chorobą?

Wynika z nich, że wstępem do zaistnienia choroby nowotworowej (niezależnie jakiej) jest napięcie i blokada w rejonie Th6, Th7 kręgosłupa (czyli rejon szóstego i siódmego kręgu piersiowego). Jest to niejako środek kręgosłupa ponieważ tu dzielą się gałęzie białe łączące rdzeń z nerwami współczulnymi i jedne idą w górę a drugie w dół wzdłuż łańcuchów nerwów współczulnych. Ucisk tych gałęzi ma zatem wpływ na wszystkie tzw. choroby konstytucjonalne oraz choroby ogólnoustrojowe. Nikt jednak do tej pory nie przypuszczał, że dotyczy to również (bądź przecie wszystkim) chorób nowotworowych.

Udało mi się bowiem z czasem ustalić, że poziom Th6 związany jest z siłą oddziaływania osobowości, którą posiada każdy człowiek aczkolwiek w różnej mierze. Atrybutem tej niejako funkcji jest łagodne ale stałe wywieranie wpływu – jest to zatem pewna forma naturalnej ingerencji której rezultaty mogą być jednak (i są) różne. Jak to oddziaływanie się odbywa? Zapewne tak, jak wszystko – czyli mentalnie i emocjonalnie. Każde zaś oddziaływanie charakteryzuje kierunek i informacja (czyli cel) oraz siła. I tu rodzą się problemy. Kandydaci na nowotwory i ofiary nowotworów to ludzie u których istnieje poważny problem z godnym i jasno określonym celem jak i skrajnymi wahaniami tej specyficznej „łagodności” oddziaływania ich osobowości – co sygnalizuje segment Th6.

Nasuwa się tu – zapewne nieprzypadkowo – dziwna paralela: otóż antytezą łagodności jest złośliwość. Tymi zaś terminami posługujemy się oficjalnie w nazewnictwie nowotworów. Dzieli się bowiem je wszystkie na dwie grupy – łagodne i złośliwe. Czy to tylko przypadek, że je tak nazwano? Nikomu jednak nie przyszło do głowy, żeby te terminy odnieść do osobowości chorego na nowotwór. Mnie również! Doszedłem do tego zupełnie inną drogą.

Co interesujące jeśli tę „niestabilność łagodności i celu” w osobowości człowieka odniesiemy do wymogów PRAWA NIEINGERENCJI otrzymamy również chwiejność w jego przestrzeganiu – od skrajności w skrajność – od manipulowania innymi po przyzwolenie manipulowania sobą. Nie ma „środka”!

Nie mniej interesujące znaczenie w związku z psychiką ma poziom Th7 kręgosłupa. Jest on związany z realizacją swojego przeznaczenia. Już w starożytności wiedziano, że każdy człowiek rodzi się z określonym przeznaczeniem a celem życia człowieka jest realizacja owego przeznaczenia. Los zatem powinien pozostawać w harmonii z przeznaczeniem.

Blokada i napięcie rejonu segmentu Th7 kręgosłupa ma miejsce wtedy kiedy nie realizujemy swojego przeznaczenia czyli celu swojego obecnego życia. Skrajne odejście od celu to nowotwór! Oczywiście zanim on zaistnieje ta blokada (jak każda inna – w tym i Th6) dużo wcześniej sygnalizuje swoje istnienie i „przesłanie” w formie różnych dolegliwości, które zwykle wytłumia się tzw. objawowym leczeniem.

Interesujący jest również anatomiczny związek segmentów Th6 i Th7 kręgosłupa z narządami wewnętrznymi. Otóż mają one bezpośredni związek z następującymi narządami: żołądek, dwunastnica, śledziona, wątroba, trzustka, nadnercza oraz co warto zaznaczyć – z nerwami gruczołów piersiowych u kobiet.

Tymczasem przy pomocy podstawowego w FORMULE CMB badania, które min. ustala tzw. pierwszą przyczynę rozumianą jako zespół wrodzonych „słabości” – udało nam się statystycznie wykazać, że wśród ofiar nowotworów dominują ci u których pierwsza przyczyna pokrywa się z tymi narządami.

I tak psychika i osobowość oraz wrodzone predyspozycje „poprzez” kręgosłup znajdują swoje odbicie w konkretnej patologii.

Nie koniec na tym. Zgodnie ze wspomnianym biologiczno-duchowym modelem człowieka różne cechy uniwersalnej osobowości (9) mają swoje powinowactwo do ściśle określonych obszarów kręgosłupa. I tak – zgodnie z tym modelem – segmenty Th6 i Th7 kręgosłupa znajdują się w polu oddziaływania UNIWERSALNEJ MIŁOŚCI, zaś różne jej przejawy (a jest ich 16) mają swoje powinowactwo do konkretnych segmentów kręgosłupa.

Te i dalsze rozważania mają jednak sens pod warunkiem że wżyciu człowieka ma miejsce ta szczególna jakość którą jest miłość! A co jeśli w życiu danego człowieka istnieje jej skrajny deficyt? Jest to sytuacja jednoznacznie fatalna i życiowo i zdrowotnie! Ma ona jednak miejsce często a nawet coraz częściej – co manifestuje blokada C1 (pierwszy segment szyjny) i (bądź) blokady S (segmenty krzyżowe). Wynika to oczywiście również ze wspomnianego modelu.

MIŁOŚĆ w życiu człowieka (tak jak i pozostałe 8 cech uniwersalnej osobowości) przejawia się w dwóch głównych wzajemnie przenikających się i pozornie przeciwstawnych nurtach – fizycznym (cielesnym) i duchowym. A zatem znowu „prawo pary”! Dlatego różne segmenty kręgosłupa mają powinowactwo do odpowiednich przejawów MIŁOŚCI różnych jednak w aspekcie fizyczności jak i duchowości.

Na podstawie długoletnich badań oraz z pomocą ponadczasowej Biblii udało mi się to powinowactwo ustalić.

I tak zgodnie z tym segment Th6 kręgosłupa związany jest z takimi oto przejawami UNIWERSALNEJ MIŁOŚCI wyrażonymi w języku biblijnym następująco:

  • w aspekcie fizyczności: „raduje się i prawdy”
  • w aspekcie duchowości: „nie postępuje nieprzyzwoicie”

 

zaś segment TH7 kręgosłupa reprezentują odpowiednio

  • w aspekcie fizyczności: „nie raduje się z nieprawości”
  • w aspekcie duchowości: „nie szuka własnych korzyści”

 

 Nietrudno zauważyć wzajemne związki między fizycznymi i duchowymi aspektami postaw „reprezentowanych” przez segmenty Th6, Th7 kręgosłupa. Szczególną uwagę przykuwa pozorne powtórzenie w postaci zestawienia dwóch skrajności tej samej – w gruncie rzeczy – postawy: „raduje się z prawdy” – „nie raduje się z nieprawości”.

Musi być to szczególnie ważne skoro tym postawom „przydzielono” strategiczny środek kręgosłupa (Th6, Th7) który – jako jedyny – oddziaływuje poprzez zespolenia nerwowe na cały kręgosłup i organizm!

Co to oznacza? Oznacza to, że tylko fizycznie przejawiana „radość z prawdy” (z prawdy obiektywnej, uniwersalnej) nie dopuszcza do nieprzyzwoitego postępowania” w znaczeniu negatywnego oddziaływania na innych a tym samym naruszania PRAWA NIEINGERENCJI.

Oznacza to, że tylko rozumna realizacja swojego przeznaczenia (celu) nie dopuszcza do fizycznie odczuwanej niskiej „radości z nieprawości” czyli z naruszania praw uniwersalnych dla szukania własnych korzyści”.

…Oznacza to również, że każdy bez wyjątku winien od czasu do czasu pozwolić sobie ucisnąć wyrostki ościste kręgów Th6,Th7.

Zainteresowanych odsyłam do Biblii. To księga o olbrzymiej naukowej, ponadreligijnej i ponadczasowej wartości. Znajdziecie tam zrozumienie wykładni tych wersetów a zarazem przejawów UNIWERSALNEJ MIŁOŚCI.

A zatem recepta na zdrowie, uniknięcie patologii nowotworowej jak i uwolnienie się od niej to – „środek” czyli godny cel. Tylko on i jego rozumna realizacja może uchronić przed naruszaniem PRAWA NIEINGERENCJI – prawa które jest podstawą przestrzegania pozostałych praw. Ma to zresztą – jak próbowałem wykazać – swoje potwierdzenie w anatomii i fizjologii człowieka, gdzie „biologiczni egzekutorzy” tego prawa tj. segmenty Th6, Th7 kręgosłupa oddziaływują na jego pozostałe segmenty i w ten sposób na cały organizm. To – innymi słowy – inteligentna konstrukcja organizmu człowieka sama „zakłada” blokady uniemożliwiające jego dalsze funkcjonowanie w przypadku skrajnego odejścia od swojego przeznaczenia (celu) oraz systematycznego naruszania praw uniwersalnych. Jesteśmy więc niejako „wyposażeni” w mechanizm samoeliminacji.

Jakie znaczenie mogą mieć te odkrycia? Nie przesadzę jeśli powiem że nadzwyczajne! Samo bowiem zwrócenie uwagi na stan segmentów Th6 i Th7 kręgosłupa daje możliwość ich fizycznej korekty. Jak już mówiliśmy blokada tych segmentów – jeśli trwa dłużej – musi spowodować poważne ogólnoustrojowe problemy zdrowotne. Z naszych zaś analiz i badań wynika, że jest ona również wstępem bądź warunkiem wszelkiej patologii nowotworowej! Zaś poprzez związek („zszycie”) osobowości z ciałem – co dzieje się za pośrednictwem kręgosłupa – blokada Th6, Th7 „utrwala” te niekorzystne cechy osobowości, które mogą być duchową przyczyną nowotworu.

Z doświadczenia wiemy jednak, że w przypadku ciężkich chorób „zablokowanych” jest zwykle wiele segmentów kręgosłupa bądź nawet wszystkie. To oczywiście potęguje i indywidualizuje problemy zdrowotne a niedoświadczonemu badaczowi utrudnia odczyt.

Jednak wrażliwość na ucisk wyrostków ościstych kręgów Th6, Th7 jest zawsze sygnałem ostrzegawczym, który przynajmniej winien zmuszać do refleksji: „dokąd idziesz Człowieku”?

W FORMULE CMB ta wiedza ma oczywiście praktyczne zastosowanie. Biologiczną stronę problemu skutecznie przepracowujemy przy pomocy naszych technologii dostrajania. Świadomi jednak jesteśmy, że w parze z tym winny iść duchowe przeobrażenia osobowości chorego. Dopiero ta synteza technologii i inteligentnej współpracy chorego może dać pełny efekt! Technologie dostrajania ułatwiają i umożliwiają „przepracowanie” przesłania również choroby nowotworowej ale nie zastępują świadomej, dobrowolnej pracy chorego nad swoją osobowością. Warto zatem niejako przy okazji zwrócić uwagę żeby podczas zabiegów technologii dostrajania korzystający z nich starali się uczestniczyć w nich również duchowo. Jest to najlepsza pora i miejsce na zrozumienie przesłania swojej choroby. Zgodnie jednak z PRAWEM NIEINGERENCJI nikt i nic (łącznie z technologią) nie może chorego zastąpić ani wyręczyć w procesie niezbędnej (bo „wymuszanej” przez chorobę) duchowej transformacji jego osobowości ani go do tego zmusić bowiem nawet PRAWO OPIEKI jest nim ograniczone (prawem nieingerencji).

Moim zdaniem choroby nowotworowe niosą bardzie] ogólne przesłanie dla ludzkości. Jest nim już nie zwrócenie uwagi – bo na to ludzkość nie reaguje – ale wymuszenie jej duchowego rozwoju w kierunku uniwersalnej dojrzałości przejawianej w myślach, emocjach, mowie i postępowaniu. Jest nim też konieczność wypracowania nowych norm współżycia jednostek i społeczeństw.

Oby jak najwięcej ludzi w porę pojęło to przesłanie nie czekając na wymuszające i karzące doświadczenia chorobowe!

Oby już chorujący byli skutecznymi nauczycielami siebie i swojego otoczenia!

 

PRZESŁANIE DLA SPRAWUJĄCYCH WŁADZĘ

Z istoty PRAWA NIEINGERENCJI wynika asocjacja do pewnej grupy ludzi, której działalność już ze swojej natury często wiąże się z ingerencją. Mam na myśli ludzi sprawujących władzę jak i bezpośrednio pracujących dla władzy i to od najniższego do najwyższego szczebla.

Nie ukrywamy, że w myśl powyższych rozważań nad konsekwencjami naruszania prawa nieingerencji jest to dziś (w warunkach przemian zachodzących w przestrzeni wokół Ziemi) grupa szczególnego ryzyka jeśli chodzi o choroby nowotworowe.

Prawdą jest, że jedno z praw uniwersalnych to PRAWO HIERARCHII. Odnosi się ono jednak do duchowych hierarchii gdzie dla władzy obowiązuje następujące kryterium: usługiwanie i pomaganie bez zbędnej ingerencji. Dlatego zgodnie z PRAWEM ODWZOROWANIA – „jak w górze tak i na dole” – sprawującym władzę możemy udzielić tylko jednej rady pochodzącej zresztą ze źródła ponadczasowej i uniwersalnej wiedzy – Biblii:

„Kto chce być większym między wami – niech będzie waszym sługą”.

Takie jest zatem kryterium władzy, która ma szansę przetrwać nadchodzące czasy!